Blog > Komentarze do wpisu
Naprawde mamy uwierzyc, ze eko jedzenie nie jest lepsze?

W Wielkiej Brytanii opublikowano raport wg ktorego jedzenie tzw. organic food, czyli zywnosci ekologicznej, nie niesie za soba zadnych korzysci zdrowotnych. Za badaniem stoi Food Standards Agency, brytyjska agencja standardow zywieniowych.

Times jednak przyglada sie tej sprawie blizej, i wyniki sa juz mniej jednoznaczne. Otoz okazuje sie, ze w konkretnych produktach istnieja duze roznice miedzy wersja zwykla a wersja ekologiczna, tylko ze naukowcom wydaly sie one nieistotne z punktu widzenia „korzysci zdrowotnych”. I tak, 

W ekologicznych warzywach, badanie wskazalo 53,7 % wiecej betakarotenu, ktory uwazany jest za pozyteczny w ochronie przed chorobami serca i rakiem, jak i 38,4 % wiecej flawonidow, 12% wiecej bialka i 11,3 % wiecej cynku.

Dosc niesamowite jest to, ze wspomniana agencja uznala te dane za bledy statystyczne, i nalega, by nie brano ich pod uwage. Czyli wg ich wlasnego badania warzywa ekologiczne sa bogatsze w skladniki dla nas wazne, ale nie ma to znaczenia z punktu widzenia naszego zdrowia. Pewnie chodzi o to, ze, dajmy na to, jedzac dwa zwykle jablka dostaniemy tyle skladnikow odzywczych, co z jednego ekologicznego, wiec nie mamy podstaw do twierdzenia, ze ekologiczne jako takie sa lepsze… Cokolwiek by nie rzec, wielu naukowcow zapowiada odpowiedzi krytyczne dot. metodologii badania i formulacji wnioskow.

Ja o tym badaniu dowiedzialam sie przez wiadomosci telewizyjne na France 2, gdzie oglaszano, ze jedzenie „bio” jest 2,5 raza drozsze od marek typu leader-price, a nie ma zadnych dowodow na to, ze jest lepsze, ergo : ludzie ponoszacy te dodatkowe koszta marnuja swoje pieniadze. Wiadomosc przedstawiona w taki sposob jest podwojnie nieprawdziwa: po pierwsze, zdanie „nie ma zadnych dowodow” jest nieuczciwa interpretacja wynikow badan, a po drugie, zupelnie ignoruje sie koszty szersze, zwiazane z niszczeniem gleb i wod podziemnych przez pestycydy. 

Zreszta, niezaleznie od indywidualnych korzysci plynacych z jedzenia eko-warzyw, eko-mleka, jajek, etc., wydaje mi sie ze te wyzsze ceny warto placic ze wzgledu na ochrone srodowiska z jednej strony, oraz ze wzgledu na godne traktowanie zwierzat w gospodarstwach ekologicznych. Innymi slowy: eko-jedzenie powinno byc promowane nie tylko z punktu widzenia tego, co robi dla konsumenta, ale przede wszystkim z punktu widzenia tego, co robi dla naszej, ze tak powiem, wspolnej przestrzeni. 

niedziela, 02 sierpnia 2009, zielka
Komentarze
2009/08/02 23:22:47
Zdrowie zdrowiem, ekologiczne warzywa są smaczniejsze :)
-
2009/08/05 21:29:30
Trudno mi sie z tym nie zgodzic. Zwlaszcza w przypadku pomidorow na przyklad.

(pewien kolega z Polski poszedl kieyds ze mna na rynek bio i byl zdziwiony, ze wyglada to jak w Polsce z 40 lat temu: maslo na wage, mleko w szklanych wymienianych butelkach, etc. No ba. Fajne sa te rzeczy, i fajnie, ze mozna spokac bezposrednio producentow)
-
2009/08/07 18:56:03
Oraz wielka satysfakcja, że można mieć w dupie wielkie korporacje przemysłowe. Czyli tit for tat.

Ale to nie emocjonalny wyskok, a bardzo racjonalna niechęć do czytania podręcznika chemii w każdej nalepce żywnościowej. Jeśli teraz robią wykleiny żołądka, czego nie zrobią po tym jak już zdominują w pełni produkcję, dystrybucję i miejsca sprzedaży... Przecież to kwestia ociupinki wolności i niezależności na przyszłość.
-
2009/12/20 02:57:10
Ech, oto mamy kolejny spisek naukowcow...

W tym raporcie przeanalizowali wszystkie dostepne dane opublikowane przez rozne niezalezne grupy. We wstepie pisza, ze w wielu przypadkach nie mieli dostatecznych informacji , zeby te dane miedzy soba porownac. Szczegolowo opisali jakie kryteria musza spelniac "satisfactory quality data" (uzasadniaja je podajac bardzo proste i intuicyjne przyklady). Oprocz tego, przeprowadzają jak należy testy zgodności. I tak np. wynik, ze istnieja znaczace różnice w zawartosci b-karotenu zostal odrzucony na podstawie wartosci "p-factor" (poziom istotnosci, o ile dobrze pamietam nazwe) jako niewiarygodny, i to dla wszystkich danych bez wyjatku. Natomiast w przypadku flawonidow, choc wszystkie dane sugeruja, ze istnieje roznica w zawartosci, to dla wybranych "satisfactory quality data" takiej roznicy nie ma. Nikt nigdzie nie uznal, ze kilkadziesiat procent to zwykly blad statystyczny. Po prostu, zadano pytanie naukowcom, i ci udzielili scislej naukowej odpowiedzi. Albo badania sa robione fachowo (a te tutaj na takie wygladaja), albo istnieja kremy i szampony gwarantujace 200% poprawy.

We wstepie jest napisane, ze raport nie analizuje roznic w zawartosci substancji szkodliwych dla zdrowia. Mysle, ze wlasnie tu kryje sie ogromna przewaga produktow organicznych. Tylko ze z tego by byla mniej sensacyjna publikacja niz o globalnym spisku organicznym...

Duzo betakarotenu i flawonidow na swieta zycze!

-
2009/12/30 10:21:19
Gdyby jeszcze istniał wymóg zamieszczania (choćby i w sieci) procedur produkcji danego artykułu spożywczego i listy wszystkich użytych składników, to w tym temacie nie byłoby wątpliwości ;-)
-
2010/01/04 22:35:54
@ dodosdontquack
Piszesz ironicznie, ze wynajduje spisek naukowcow. Z tego co pamietam, to raczej wkurzam sie na medialna interpretacje badan, nie na naukowcow.
@ eventually
to nam raczej nie grozi, obawiam sie!