Menu

mysz powstaje z kurzu i szarych szmat

Gdy skłonni jesteśmy mniemać, iż mysz powstaje z kurzu i szarych szmat drogą samorództwa, to warto szmaty te zbadać dokładnie z punktu widzenia możliwości ukrycia się w nich myszy, dostania się jej tam, itd.

kundel z rasowym ogonem

kriek
Zostały jeszcze dwa dni błogiego okresu, kiedy Obama mógł służyć jako ucieleśnienie dowolnego rodzaju marzeń, projektów albo strachów, punkt wyjścia do dowolnych rozważań o tym jak Ameryka „się zmienia“. Od pojutrza będzie już po prostu kolejnym prezydentem, człowiekiem bliższym George W. Bushowi niż wielu chciałoby uwierzyć.

Królem tematów zastępczych rozklepywanych przez anglosaskie media w ostatnim tygodniu przygotowań do inauguracji, był „problem rasowy“. New York Times w ogromnym, pisanym z programowym zadęciem tekście ogłasza, że Obama stał się „icebreakerem“: swoimi uwagami w rodzaju „kundel taki jak ja“ (z odpowiedzi na pytania dziennikarzy o prezydenckiego psa) wreszcie ułatwił swoim rodakom zagajenie rozmowy o rasie. Zwłaszcza białym rodakom.
Trudno ocenić, czy więcej jest komizmu czy grozy w sytuacjach przywołanych w reportażu – z których wynika, że wymłotkowani akcją afirmatywną biali Amerykanie uznali temat rasy za tak niebezpieczny, że lepiej ten termin wykreślić ze słownika. Psychologowie, jak się dowiadujemy, ukuli eufemizm „strategiczna ślepota na kolor“ – choć mi to kojarzy się raczej ze zwykłym strachem. Biały sąsiad woli udawać, że nie istnieje żadna różnica między nim a żyjącym za płotem Murzynem. I co jest łatwe do przewidzenia, z badań psychologów społecznych wynika że ci, których taka „strategia“ ma chronić przed ewentualną przykrością, odczuwają tę zmowę milczenia i traktują ją jako dotkliwy objaw uprzedzeń.
To co niewypowiedziane, zawsze boli bardziej. Dobrze więc, że dzięki Obamie już wolno będzie widzieć kolor skóry rozmówcy, ale warto nie przesadzać z tą swobodą - jak przywołana pod koniec tekstu pani spod San Francisco, która w dzień po wyborach prosto z mostu preprosiła nieznajomą Murzynkę napotkaną w kolejce podmiejskiej za niewolnictwo.

Dużo się słyszało od listopada o ciekawej perspektywie „postrasowej“, jaką może stwarzać wybór Obamy. Jest w tym zapewne sporo prawdy, coraz większa plątanina różnych rasowych kombinacji traci powoli na znaczeniu, staje się trzeciorzędnym wyznacznikiem tożsamości Amerykanów tworzących coraz bardziej pstrokaty patchwork. Ale od początku nurtowało mnie podejrzenie, że każda szmatka w tym patchworku jest równa, chyba że biała. I że bycie „postrasowym“ jest dostępne dla wszystkich, z wyjątkiem białych. Na poważnie o tym dlaczego tak się dzieje i o rozmaitych wygibasach umysłowych dokonywanych przez białych chcących przestać być białymi, pisze autor gruntownego i wyważonego tekstu w Atlantic Monthly.

Ktoś dopiero po drugiej stronie Atlantyku zauważa w „Observerze“ że taka obsesja na punkcie mierzenia procentów czarnego w czarnym i „mieszania korzeni“, jest niebezpiecznie bliska rasizmu w starym dobrym stylu – nikt nie stworzył dokładniejszych tabelek rozróżniających rozmaite podgrupy ludzi gorszej kategorii niż niegdysiejsze RPA. A zatem zajmowanie się tożsamością wyrażaną w kategorii rasy (choćby przez negację) jest kręceniem się w kółko wokół dawnych podziałów i wynikłych z nich krzywd.

Polityk, który chce wszystko „pozmieniać“ spowodował na razie, że klasa gadająca z lubością używa go do wałkowania spraw, które już były. Jeśli naprawdę wierzyć w teorię o postrasowości Ameryki, jak wynika ze wspomnianego nieco wyżej tekstu, to ma tobyć jakoby kraj, gdzie o rasie się po prostu nie mówi.
Kto wie, może od wtorku nastąpi jakaś zmiana. Taka na przykład, że w pociągu biały przeprosi czarną panią za to, że ją niechcący szturchnął i żadnemu nie przyjdzie do głowy wciągać w to niewolnictwo.

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • Gość: [makowski] *.acn.waw.pl

    Przegląd dokonuje etnicznej i antropologicznej analizy naszego narodu. Okazuje się, że Polacy to jednorodna mieszanina litewsko- rusko- germańsko- żydowsko- węgiersko- ormiańsko- nordycka. Mówiąc w dużym skrócie.
    Czy jesteś prawdziwym Polakiem? Sprawdź!
    www.pardon.pl/artykul/6816

  • zielka

    Eh, krieku, to nie mozemy sie cieszyc ze mamy czarnego prezydenta swiata przez chwile? Trzeba udawac, ze sie nie widzi jego niebialosci i ze sie nie pamieta, ze jeszcze kilkadziesiat lat temu (dluuuugo po zniesieniu niewolnictwa) ten pan nie moglby sie ze mna ozenic?

    Co do problemu color-blindness, to jesli nie widzisz jego zlych konsekwencji w USA, to przyjzyj sie Francji. Francja od dawna udaje, ze wszystkie dzieci Republiki sa jednego koloru ("kolory sa wylacznie w waszych glowach", krzyczeli i krzycza antyrascisci). Mi sie jednak wydaje, ze kolory sa na skorze, i ze jesli ktos, mimo odpowiedniego wyksztalcenia, ma trudnosci ze znalezieniem mieszkania w stolicy jak i pracy tamze, to cos tutaj nie gra, i panstwo powinno interweniowac.

    Innymi slowy: od dawna, z kilkoma antropologami oraz filozofami, piszemy rozne rzeczy na temat problematyki rasowej wlasnie, usilujac skonczyc z hipokryzja, ktora perpetruje dyskryminacje. Ale coz, wiem, ze nie lubisz "affirmative action", ktorej ja jestem fanem, wiec juz nie bede rozwijac tego problemu, robie to gdzie indziej (choc w innym jezyku).

  • laperla

    zielu, felietony hucza i grzmia a tu nic? myslalam, ze sie cos watykanskiego pojawi. podrawiam.

  • zielka

    zrobiono :)

  • Gość: [angelique] *.dynamic.dsl.as9105.com

    Drogi Panie Kriek,
    mam do Pana pytanie, w kontekscie zawodowo/specjalistycznym, czy uzywa Pan mejla tego tu na gazecie?

© mysz powstaje z kurzu i szarych szmat
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci